ciekawe nazwy firm

Ciekawe nazwy firm inspirowane filmem – 7 oskarowych przykładów

Zastanawiasz się jak nazwać firmę? Poszukaj inspiracji w świecie filmu! Oto siedem unikalnych nazw natchnionych polskimi i hollywoodzkimi produkcjami.

Tworzenie ciekawej nazwy dla firmy to sztuka, która jednym wychodzi lepiej, innym gorzej. Trochę tak jak z filmem. Są produkcje, które zapominamy niemal od razu po wyjściu z kina, a są takie, do których wracamy przez długie lata po premierze; których bohaterowie stają się ikonami popkultury; z których cytaty na stałe weszły do codziennego języka.

A gdyby tak połączyć oba światy: filmu oraz namingu i wykreować ciekawą nazwę firmy inspirowaną kinem? Oto siedem przykładów z polskiego rynku, którym sztuka ta udała się oskarowo.

 

Bus Brothers

Blues Brothers to komedia z 1980 r. w reżyserii Johna Landisa obfitująca w dobrą muzykę, absurdalny humor i widowiskowe pościgi w rytmie bluesa. Czemu więc nie wykorzystać zapadającego w pamięć tytułu (z pościgami w tle) w nazwie firmy transportowej? Wszak sam „blues” stoi niedaleko „busa”! Dokładnie tak zrobili dwaj panowie z Pruszcza Gdańskiego zakładając firmę Bus Brothers. Choć przedsiębiorcy mają dwa różne nazwiska, a więc braćmi raczej nie są, to nazwa broni się sama, ponieważ sympatycznie nawiązuje do rdzenia działalności. Dodatkowo, chroni ją prawo: nazwa została bowiem zastrzeżona jako znak towarowy.

 

Siara i wszystko smaczne

Nazwa, którą docenią sympatycy popularnej polskiej komedii Kiler z 1997 r. w reżyserii Juliusza Machulskiego. „Siara i wszystko jasne” to jeden z kultowych cytatów z tego filmu wypowiadany przez Stefana „Siarę” Siarzewskiego. „Siara” nic więcej dodawać nie musiał – jego ksywa wyjaśniała rozmówcy wszystko. A co ma wspólnego Kiler z nazwą kawiarni z Pruszkowa? Nazwisko. Właścicielem lokalu jest bowiem Tomasz Siara. I teraz już wszystko jasne.

 

Pogromcy Dachów

„Gdy coś niepokojącego dzieje się na twoim dachu…” – parafrazując słowa słynnej czołówki z filmu Ghostbusters (reż. Ivan Reitman) – „Do kogo zadzwonisz? Do Pogromców Dachów!” Nazwa jednoznacznie wskazuje na specjalizację firmy, czyli dekarstwo, ale sposób w jaki to robi zasługuje na uznanie. Daleko tej marce do Dach-Budu i tym podobnych nazewniczych stworków. Wyróżnia się na tle konkurencji, działa na wyobraźnię i buduje wizerunek firmy, której nie straszne żadne wyzwanie na dachu.

 

07 Chłodź Się

Jamesa Bonda (prawie jak Siarę) nikomu przedstawiać nie trzeba. A znacie jego polskiego odpowiednika? To porucznik Sławomir Borewicz, bohater serialu kryminalnego 07 zgłoś się emitowanego na antenie TVP w latach 1976-1989. Choć twórcy serialu wielokrotnie odżegnywali się od porównań ze słynnym agentem 007, to nie da się nie zauważyć tu wyraźnych analogii. Podobnie, nie da się nie zauważyć analogii pomiędzy serialem, a nazwą 07 Chłodź Się. To nazwa sklepu monopolowego z Białegostoku. Z pewnością często obierany kierunek ataku, którego celem jest uzupełnienie zimnych płynów w lodówce.

 

Gruzilla

Godzilla po raz pierwszy pojawiła się na kinowym ekranie w 1954 roku w japońskim filmie Ishiro Hondy. Monstrualnych rozmiarów jaszczur miał być alegorią bomby atomowej, a jego imię (jap. Gojira) powstało z połączenia goryla (jap. gorira) oraz wieloryba (jap. kujira). Od tego czasu Godzilla gościła w kilkudziesięciu produkcjach filmowych i znalazła swoje stałe miejsce w showbiznesie. Swoje miejsce znalazła nawet w naszym rodzimym biznesie, czego najlepszym przykładem jest Gruzilla. To ciekawa nazwa firmy zajmującej się wynajmem kontenerów budowlanych, na gruz. Marka, która ujarzmi gruz w każdej ilości.

 

Łubudubu PR

„Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu!” W ten sposób trener Jarząbek w kultowej komedii Miś (reż. Stanisław Bareja) przekazywał swoje „krytyczne uwagi” dot. działania klubu Tęcza. Uwagi oczywiście z krytyką nie miały nic wspólnego, były panegirykami wychwalającymi klub i prezesa. Dziś „łubudubu” w mowie potocznej oznacza wychwalanie czegoś lub kogoś nieco na wyrost. Na swój sposób (i z przymrużeniem oka) można określić ten proces mianem kreowania pozytywnego wizerunku marki. A to kluczowy cel public relations. Korzystając z tej humorystycznej analogii, agencja PR Łubudubu PR przekazuje w nazwie swoją misję: pracę nad budową wizerunku klienta.

 

Konrad Nożycoręki

Pamiętacie scenę z filmu Edward Nożycoręki (reż. Tim Burton), gdy główny bohater „bierze się” za włosy miejscowych gospodyń? „To było najbardziej ekscytujące doświadczenie w całym moim życiu” – oceniła jedna z kobiet zaraz po emocjonującym strzyżeniu. Czy Konrad Nożycoręki (nazwa salonu fryzjerskiego z Katowic) również zapewnia takie wrażenia swoim klientkom? Tego nie wiemy. Nie ulega wątpliwości jednak, że tytułowe nożyce w rękach w wymowny i niebanalny sposób nawiązują do strzyżenia i samej profesji fryzjera. Z taką nazwą komplement „Urodził się z nożyczkami w rękach” zyskuje głębsze znaczenie.


 

Inspiracje filmowe w kadrze adwokata

Nazwy „filmowe” niewątpliwie zapadają w pamięć, ale pytanie: czy nie podpadają też pod naruszenie praw autorskich? Z jednej strony widzimy w nich kreację, inwencję przedsiębiorcy zakładającego firmę, a jednocześnie jest to przecież bazowanie na rozpoznawalnej marce filmowej, co ułatwia stworzenie i promowanie własnej marki.

Czy takie i im podobne nazwy odwołujące się do popularnych tytułów filmowych to akceptowalna forma inspiracji czy może już naruszenie praw autorskich? O opinię w tej sprawie poprosiłem Bartosza Gajka, adwokata pomagającego agencjom marketingowym, prowadzącego blog NaRatunekKreatywnym.pl:

 

Bartosz Gajek, Na Ratunek Kreatywnym: Z całą pewnością nietuzinkowa, zapadająca w pamięć marka to jeden z fundamentów sukcesu rynkowego. Tworzenie nazw – tzw. „playful brands” może nastąpić np.: w drodze innowacji językowej (neologizmu) lub właśnie poprzez inspirację innymi utworami. Prawo autorskie dopuszcza inspirację jako sposób na stworzenie nowego, wyjątkowego dzieła. To prawne pojęcie praktycznie nie różni się od potocznego rozumienia słowa „inspiracja”.
 
Marka Bus Brothers jest tego świetnym przykładem. Tutaj dla nawiązania do filmowego klasyka wykorzystano fonetyczne podobieństwo słów „blues” i „bus”, ale w zupełnie innym, niesztampowym kontekście jakim jest transport publiczny. Myślę, że jeżeli brand wywołuje uśmiech na twarzy (tak jak robi to 07 Chłodź Się) to spokojnie możemy mówić o kreacji, gdzie inspiracja została dobrze zagospodarowania.
 
Oczywiście w obrocie prawnym wspomniany przeze mnie „test uśmiechu” to nieco za mało. Bo jeżeli w inspiracji pójdziemy nieco za daleko to możemy narazić się na zarzut naruszenia ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1010 z późn. zm.). Ten akt zabrania tzw. „konkurencji pasożytniczej”, czyli upodobniania się do innego przedsiębiorcy w celu wykorzystania jego renomy i klienteli.
 
Najczęstszym „narzędziem” do uprawiania takiej nieuczciwej konkurencji będzie stworzenie brandu, który jest fonetycznie lub typograficznie podobny marki innego przedsiębiorcy. To jest zawsze celowy i obliczony na uzyskanie określonego rezultatu zabieg. Ciężko tutaj mówić o kreacji jakiejkolwiek marki: po prostu ma brzmieć podobnie i a nuż uda się konsumenta wyprowadzić w pole. Dlatego od razu uspokajam: praktycznie nie istnieje taka możliwość, aby prawdziwie „playful brand” mógł naruszyć czyjekolwiek prawa. Chyba, że taka marka już wcześniej istniała…

 

Chcesz zobaczyć więcej ciekawych przykładów? Przeczytaj historię trzech owocowych nazw agencji reklamowych.

 

4 komentarze

  1. Super kreatywne pomysły :)) tylko młode pokolenie nie zawsze może pamiętać wszystkie nazwy filmów, ale jak dla mnie fajny pomysł. Robi małe zatrzymanie uwagi na firmie, co jest dobrym sposobem na zapamiętanie nazwy.

Pozostaw odpowiedź DobreImieFirmy.pl Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *