nazwa agencji reklamowej

Owocowy naming. Jak wycisnąć soczystą nazwę agencji reklamowej i eventowej?

Chcesz stworzyć uniwersalną nazwę firmy, która nigdy nie straci swojej świeżości i zarazem przekaże istotę marki w ciekawej formie? Skosztuj owocowej symboliki: poznaj trzy soczyste nazwy agencji reklamowych i eventowych.

 

Od agencji marketingowej klient oczekuje wiele, ale gdybyśmy mieli uprościć tę relację i sprowadzić do samej istoty, to będzie to konkretny efekt, jaki zapewni produkt czy usługa marketingowa. Budowa i wzrost świadomości marki, więcej odwiedzin strony, zaangażowanie w social mediach, generowanie nowych leadów i oczywiście więcej klientów, większe obroty i zyski.

Klient oczekuje od agencji efektu, więc warto już na „dzień dobry”, w nazwie agencji reklamowej zasugerować bliski związek marki z efektywnością. Niekoniecznie bezpośrednio, kawa na ławę – w końcu mówimy o branży, od której oczekuje się pomysłowości, kreatywności. Warto więc sięgnąć po metaforę, symbol lub skojarzenia – tak jak robi to agencja reklamowa z Gdyni Owocni.

 

Nazwa agencji reklamowej Owocni

Owocni to słowo-przymiotnik niesamowicie pojemny. Każdy może odczytać go na swój sposób i każdy będzie dobry, ponieważ słowo to generuje praktycznie same pozytywne emocje.

  • Owocność to efektywność, owoc pracy, a więc konkretny efekt, wynik działań reklamowych.
  • Owocność to kosz pełen barwnych, soczystych owoców, a więc zapowiedź nie tylko efektywnego, ale i efektownego projektu – rozwiązania, które zrobi wrażenie, będzie się podobać.
  • Owocność to także dorodne, dojrzałe owoce, a więc jakość i doświadczenie reprezentowane przez agencję.

Jak wykiełkował i rozwinął się ten owocny pomysł? Zdradza Mariusz Słowik, właściciel i założyciel agencji.

 

Mariusz Słowik, Owocni: „Nasze studio zaczynało swoją przygodę od DTP, w czasach, gdzie stocki jeszcze nie istniały. Zależało nam, aby pokazać, że jakość naszych druków znacznie odbiega od standardów i zrodził się pomysł, by zaprezentować to za pomocą soczyście nasyconych owoców.
 
I to od takiej dziwnej strony zrodził się cały koncept wizerunku, gdzie pod różnymi owocami przedstawialiśmy różne kompetencje. Zielone, jabłkowe strony to copywriting, pomarańcze reprezentowały e-commerce itd. Ostatecznie, jak się nad tym zastanowisz to słowo Owocni nie ma nic wspólnego z Owocami, a nawiązuje właśnie do pracy twórczej.
 
W miarę upływu czasu, gdy marka była już rozpoznawalna, zrezygnowaliśmy z truskawki w logo, a potem z owoców na stronach. I choć owoce dobrze pomogły nam zakotwiczyć świadomość marki, to dziś wchodzimy na inny etap rozwoju marki. Więc nasz nowy branding traktuje już owoce całkowicie symbolicznie.”

 
nazwa agencji marketingowej
 

Nazwa agencji eventowej 2Cytryny

Firma organizująca eventy zawsze staje przed wyzwaniem stworzenia niepowtarzalnego wydarzenia, które powinno zrobić wrażenie na uczestnikach i na długo zapaść im w pamięć. Niezależnie czy mówimy o wystawnym evencie firmowym, imprezie okolicznościowej czy stylowym weselu – każdy klient oczekuje wyjątkowej oprawy i wykreowania klimatu, który urzeknie zaproszonych gości.

Skoro każdy event ma być jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy, to aż się prosi, aby tę niepowtarzalność pokazać już na samym szyldzie firmy. Czyli mówiąc wprost: stworzyć unikalną nazwę marki, jakiej nie ma nikt inny. Tak to wygląda w teorii. Tymczasem w praktyce, w wielu nazwach firm eventowych dominują utarte, mało wyraziste schematy. Np. firmy specjalizujące się w organizacji ślubów i wesel wprost lubują się w połączeniu słowa „wedding” z inicjałami właścicielki lub innym angielskim słowem, wielokrotnie wykorzystanym przez inne marki.

Na szczęście są też ciekawe wyjątki w branży: nazwy o zdecydowanie bardziej uniwersalnym wydźwięku, dalekie od słodko-przaśnych schematów, a jednocześnie odpowiednio oddające charakter i specyfikę branży. Do takich zaliczyć można nazwę agencji eventowej i weddingowej 2Cytryny, której genezę powstania przybliża założycielka firmy.

 

Jolanta Krukowska, 2Cytryny: „Od początku działalności zależało mi na nietypowej, oryginalnej nazwie. Nie chciałam, żeby nazwa była typowo ślubna, banalna. Działalność zaczynałam w czasach, gdy jakość usług była na dużo niższym poziomie i bardzo często spotykane były filmy z ceremonii ślubnych okraszone gwiezdnym pyłem i gruchającymi gołąbkami. Nie chciałam mieć z tym nic wspólnego, bardzo zależało mi na nowej jakości.
 
Chciałam pokazać branżę od innej strony – udowodnić, że można inaczej, lepiej to robić. Według mnie nie byłoby to możliwe, gdybym nawiązała w nazwie do typowo ślubnego skojarzenia. Wybrałam 2Cytryny. Cytryny są składnikiem drinków serwowanych m.in. na weselach, stąd akurat ten owoc. Cyfra nawiązuje oczywiście do pary młodej.”

 

„Z perspektywy czasu wiem, że nazwa była – i jest nadal – jednym z istotnych czynników sukcesu mojej agencji.”

 

„Nazwa przede wszystkim wywołuje dysonans poznawczy i w tym tkwi jej siła: myślisz o agencji ślubnej, spodziewasz się słodko-gołębiej nazwy, a dostajesz… 2Cytryny. Nazwa łamie schemat i zapada w pamięć, nawet gdy tylko raz się ją usłyszy lub zobaczy.
 
Taka nazwa ma znacznie więcej zalet: jest sympatycznym otwarciem rozmowy na pierwszych spotkaniach z klientami, gdy jeszcze rozmowa się nie klei. Ma uniwersalny charakter – nie zamyka się tylko i wyłącznie na organizację ślubów i wesel. Pod tym szyldem można z powodzeniem organizować znacznie więcej rozmaitych eventów.”

nazwa agencji eventowej

Nazwa agencji marketingowej More Bananas

W tej firmie za nazwanie szefów „małpami naczelnymi” nie ląduje się na dywaniku, a określanie samej firmy „bananową dżunglą” jest na porządku dziennym. Wszystko za sprawą intrygującej nazwy, która zapewnia obszerne pole (pardon, plantację) na bananowe wariacje.

More Bananas to bardzo uniwersalna nazwa firmy, dająca dość szerokie pole do interpretacji. Nazwa nie wskazuje wprost profilu działalności, co w przypadku agencji marketingowo-reklamowych oferujących obszerny zakres usług, ma sens i praktyczne uzasadnienie. W końcu szeroko pojęty marketing to nadzwyczaj dynamicznie zmieniająca i rozwijająca się przestrzeń, w której wczoraj kluczową rolę odgrywała klasyczna reklama TV / radiowa / prasowa, dziś: przemyślana komunikacja w social mediach / content marketing / współpraca z influencerami, a jutro może to być coś zupełnie nowego.

Odwołanie się w nazwie agencji reklamowej do konkretnej sfery marketingu w której dzisiaj przoduje agencja, w dłuższej perspektywie czasu może okazać się problematyczne, wręcz ograniczające w sytuacji, gdy paleta usług zmieni się, poszerzy lub dana usługa straci na znaczeniu.

Dlaczego akurat banany? Historię nazwy, jej praktyczne oblicze i mocne strony przybliża Karolina Kumor, social media manager More Bananas.

 

Karolina Kumor, More Bananas: „Dyrektor kreatywna wymyśliła kilka nazw swojej wymarzonej agencji reklamowej i zapytała o opinię znajomych. W specjalnie sporządzonej ankiecie, obok kilku typowo branżowych i poważnych nazw, znalazła się właśnie More Bananas – dodana trochę z przymrużeniem oka obok tych bardziej „poważnych”. Takim oto trafem okazało się, że to ona najbardziej spodobała się ankietowanym.
 
Szybko wyszło na jaw, że był to strzał w dziesiątkę, ponieważ pod tym szyldem zbudowaliśmy – myślimy, że z powodzeniem – spójną strategię marketingową firmy. Okazało się, że „więcej bananów” jest atrakcyjne, jeśli chodzi o formę (żółty kolor, małpy jako maskotki firmy, Bananiasz – wielka mała jako brand hero), a także pragmatycznie funkcjonalne (klienci oczekują „więcej” zysku czy lajków). Naszą agencję zwiemy bananową dżunglą, pracowników – małpkami, szefów – małpami naczelnymi, a każdy kto nas odwiedza częstowany jest bananem.”

 

 

„Mówi się, że nazwa firmy, której uda się zaintrygować odbiorcę, już odniosła sukces. Na większości naszych spotkań biznesowych jest to jeden z pierwszych tematów, które podejmuje zainteresowany ofertą klient. Jest to doskonały moment, by „przełamać pierwsze lody”, pokazać ludzką twarz firmy i opowiedzieć, że to ludzie właśnie stoją za pomysłem całej strategii marketingowej.
 
Nazwa agencji reklamowej okazała się skutecznym komunikatem do potencjalnych odbiorców naszych usług. Co ważne, nazwa nie zamyka nas tylko w działaniach social media, od czego zaczynaliśmy, ale z powodzeniem wpisuje się w inne gałęzie marketingu. Budujemy wokół niej wszelkie inne komunikaty, czy to w postach na naszych mediach społecznościowych, czy w opisach na stronie internetowej, gdzie „karmimy wiedzą i emocjami”. To ostatnie stało się już swoistą misją firmy i naszym oficjalnym hasztagiem.”

 

Wniosek jest prosty jak cukier w owocach. Jesteś głodny i spragniony dobrej, uniwersalny nazwy? Sięgnij po owoc i spróbuj wciągnąć go w nazwę swojej agencji.

 

Komentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *